Poniżej kilka fragmentów ich barwnych listów, w których opisują Izrael, jego mieszkańców i siebie samych.
Zuzanna Wiaderna
Jedynym poważnym problemem, z którym się zmierzam, to dojazdy na uczelnię. Korki są potworne (słyszałam, że nawet o 2 nad ranem można w nich utknąć), w dodatku autobusy żyją własnym życiem, a rozkłady jazdy są bezużyteczne lub w ogóle ich nie ma. Jest też druga strona medalu, gdy stoję na przystanku zdziwiona tą sytuacją, natychmiast ktoś do mnie podchodzi i pyta, czy może pomóc. W ten właśnie sposób poznałam Izraelkę, która stała się moją dobrą przyjaciółką. Najpierw długo rozmawiałyśmy w autobusie, wymieniłyśmy numery telefonów, a teraz umawiamy się na kawę, ona pokazuje mi ciekawe miejsca w Tel Awiwie. To jest szczególnie miłe, bowiem nie ma ona dobrej opinii o Polsce. Uczestniczyła w wyjeździe do Auschwitz jeszcze w szkole średniej i opuściła Polskę z ponurym obrazem kraju naznaczonego przez Holokaust, zamieszkałego przez ludzi wrogich Izraelczykom i Żydom w ogóle. Spacerując po parku moja przyjaciółka powiedziała coś, co uświadomiło mi, jak ważne są takie programy jak PIYE. Cytuję: „Zmieniłaś mój sposób widzenia Polaków”.
Joanna Król
Kiedy ludzie dowiadują się, że jesteśmy grupą polskich studentów studiujących na Uniwersytecie w Tel Awiwie dzięki stypendium Muzeum Historii Żydów Polskich, ich reakcje są zawsze takie same – są zachwyceni i natychmiast zaczynają zadawać więcej pytań. Dlaczego interesujemy się Izraelem? Jak podoba nam się ten szalony kraj (bardzo często używają słowa „szalony”)? Gdzie mieszkamy? Ile mamy lat i jak się nazywamy? (Ostatnie dwa pytania są typowe dla mężczyzn). Robię zakupy w supermarkecie i kiedy kupuję kurczaka, okazuje się, że mężczyzna, który doradza mi, jaką część powinnam wziąć, ma polskie korzenie, jego rodzina pochodzi ze Zduńskiej Woli i gdyby nie wyemigrowali do Izraela nosiłby nazwisko Rogoziński. Tak więc czujemy się w Tel Awiwie naprawdę dobrze.
Chcę też wspomnieć o Yael, która gości mnie w swoim domu. Jest cudowna. Co prawda często czuję się senna, ponieważ rozmawiamy ze sobą do późna, lecz mogę tylko powtórzyć – ona jest cudowna. Prawdopodobnie spotkanie jej było dla mnie największym zaszczytem, który mnie tutaj spotkał, w Ziemi Izraela. Nasza przyjaźń trwa. Na wieczność? Mam taką nadzieję.
Karol Łopuch
Pewnego razu wyszedłem na lunch w Tel Awie z koleżanką, w której domu jestem goszczony. Wybraliśmy restaurację niedaleko barwnego i artystycznego Carmel Market. Spotkaliśmy tam jej dwóch przyjaciół, którzy później do nas dołączyli. Po chwili zapytałem ich czy kiedykolwiek odwiedzili Polskę i jakie były ich wrażenia. Odpowiedź brzmiała: „Chłodni ludzie”, jednak natychmiast dodali „Ale ty jesteś inny, cały czas się uśmiechasz”.
Elżbieta Okuniewska
Izrael w moich oczach jawi się jako miejsce nieustannej konfrontacji różnych idei, wizji politycznych, sposobów życia, kultur i tożsamości, i to właśnie czyni ten kraj tak fascynujący. Nie ważne, gdzie się znajdę – w nowoczesnym klubie w centrum Tel Awiwu, na niszowym koncercie w portowej Jaffie, w ortodoksyjnym Mea Shearim, czy na arabskim targowisku we Wschodniej Jerozolimie – czuję to wszędzie.
Marta Szczypiór
Zanim przyjechałam na studia do Tel Awiwu miałam bardzo mglistą wizję współczesnego Izraela. Mogę sobie przypomnieć trzy różne obrazy tego kraju, jakie wcześniej miałam. Pierwszy był związany z konfliktem Izraelsko-Palestyńskim. Kiedy myślałam o Izraelu, natychmiast widziałam obrazy z przekazów medialnych „z ostatniej chwili”: walczących żołnierzy, wybuchające bomby, ambulanse śpieszące na pomoc rannym ludziom. Drugim obrazem była wizja życia żydowskiego w Polsce jeszcze przed II wojną światową: senne sztetle z uliczkami pełnymi ortodoksyjnych Żydów – mężczyzn z długimi brodami, ubranymi w czarne chałaty i kapelusze, skromnie ubrane kobiety z zakrytymi włosami, dzieci bawiące się wokół nich. Trzecim obrazem było wyobrażenie Ziemi Świętej: celu pielgrzymek, miejsca, które wierni każdej monoteistycznej religii chcą odwiedzić.
Czy Izrael jest właśnie taki? Cóż, spędziwszy tutaj 3 tygodnie, muszę przyznać, że z jednej strony niektóre moje oczekiwania nie były zupełnie nieprawdziwe, ale z drugiej strony, Izrael jest czymś więcej niż pole bitwy, ojczyzna Żydów oraz miejsce, gdzie każdy kamień może opowiedzieć historie wydarzeń ważnych dla judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Przede wszystkim Izrael jest miejscem, w którym historia, tradycja i nowoczesność są ze sobą połączone w niewiarygodny sposób. Jest także bardzo europejski, bardzo bliskowschodni oraz bardzo żydowski jednocześnie. To jest miejsce, które z ciekawością chcę odkrywać każdego dnia.
Jestem bardzo szczęśliwa, że Program Polsko-Izraelskich Spotkań Młodzieży dał mi okazję do studiowania historii i religii żydowskiej, zagadnień bliskowschodnich, a także pozwolił na bezpośrednie doświadczanie tego, o czym się uczę. Nasi profesorowie z Uniwersytetu w Tel Awiwie są profesjonalistami i mają bardzo przyjacielski stosunek do studentów. Wprawdzie nie przypuszczałam, że będę tak obciążona zadanymi lekturami na każde zajęcia, studiowanie sprawia mi wiele radości. Poznaję wiele nowych faktów o Bliskim Wschodzie, uczę się także widzieć znane mi fakty z całkowicie nowej perspektywy. To bardzo pasjonujące. A to przecież dopiero początek mojego pobytu tutaj… na pewno wiele się jeszcze wydarzy…
Lehitraot! (hebr. do zobaczenia)
Więcej informacji można znaleźć na moim blogu: www.gojka.blogspot.com
I trochę zdjęć: http://picasaweb.google.pl/marta.szczypior